- Powiedziałem jej ..- odrzekł.
- Co jej powiedziałeś ?! - Scott był coraz bardziej nie spokojny.
- Że.. Że Max chciał się zabić ..
- Czy Ciebie do reszty pojebało ?! Niedawno miała wstrząśnienie mózgu, zmarła jej matka, jest obciążona psychicznie a Ty jej mówisz, że jej chłopak chciał się zabić ?! - krzyczał, że było go słychać na całym piętrze.
Szpital mieścił się na dolnym piętrze agencji. Był długi korytarz i dużo drzwi, które wiodły do sal.
- Co z nią ? - spytał Logi gdy lekarz opuścił salę.
- Już lepiej. Dostała środki uspokajające. Proszę nie denerwować pacjentki ! Jest w poważnym stanie. Potrzebuje spokoju. - rzekł starszy mężczyzna. Logi tylko skinął głową. Chyba odjęło mu mowę..
- Mogę ją zobaczyć ? - spytał cicho Scott.
- Teraz śpi. Proszę jutro. Wy też powinniście iść spać. Jest późno. Dobranoc panowie. - powiedział lekarz i udał się do swojego gabinetu.
- Chłopaki idziecie? - zapytał Troj podchodząc do chłopaków.
- Logan idź, ja zostanę. - rzekł do Logi'ego Scott.
- Chodźcie. Ona musi odpocząć. Niedawno się obudziła. Jutro wszyscy z nią porozmawiamy. - powiedział Troj.
- No idźcie. Ja zostaję. No już . - odrzekł Scott i siadł na krześle patrząc na szybę, w której przebywałam.
- Jak chcesz. Logi chodź. - dwaj mężczyźni opuścili piętro szpitalne.
Został tylko samotny Scott, który umierał z tęsknoty.
3 tygodnie później...
- To jak. Już wszystko zabrane ? - zapytał Jake biorąc walizkę.
- Chyba tak.. Dasz mi jeszcze 5 minut ? - spytałam. Czułam się źle. Czułam, że przez te 3 tygodnie tak przytyłam, że o Matko jedyna. Skończyłam gimnazjum. Znaczy tak jakby skończyłam gimnazjum. Jutro jest koniec roku i wypuszczają mnie do domu. Oceny mam dobre. Wszystko załatwiał tata, więc na koniec roku mam takie same oceny jak na półrocze. Z Max'em się nie kontaktowałam. Napisałam tylko SMS Belli, że spotkamy się na koniec roku, bo jestem w szpitalu, w którym nie ma odwiedzin i od razu wyrzuciłam kartę SIM do śmietnika. Daję sobie spokój z takim życiem. Podjęłam decyzję. Nic mnie tu nie trzyma. Jedynie miłość, która niszczy. Wyjeżdżam. Nie w to miejsce, gdzie tata dostał pracę. Wyjeżdżam tylko z mojego miasta. Będzie blisko do agencji, nowej szkoły. Zaczynam wszystko od nowa. Skończę liceum, pójdę na dobre studia.. Chyba podążę w ślady mamy. Chcę mieć własną firmę. Ale jeszcze nie jestem pewna. Mam czas.. Właśnie. Na wszystko mam czas... Z Bellą nasza przyjaźń się nie kończy. Będziemy się widywały jeszcze przez cały lipiec. W sierpniu mam przeprowadzkę. Gdy dostanę świadectwo, od razu jedziemy z ojcem obejrzeć dom. Podobno wybrał wspaniałe miejsce. Jest w zaciszu, na lekkim odludziu. Zawsze tak chciałam. Ma duży ogród i mały lasek. Dom nie jest wielki. Chyba stworzony dla córki i ojca. Z Jacob'em muszę porozmawiać i pożegnać się. Jest wspaniałym mężczyzną i wierzę, że w życiu mu się ułoży. Max przebywa w ośrodku dla narkomanów. Terapia idzie pomyślnie, z tego co mi wiadomo. To dobrze. Musi ułożyć swoje życie. Ma małą siostrę, którą trzeba wychować na silną i mądrą kobietę. Nie, że ja Go już nie kocham. Kocham jak głupia. Zawsze kochałam. Ale nasza miłość nie przetrwa. Do miłości potrzeba dwoje silnych ludzi. I chyba ani On ani ja, nie mamy tyle siły. Ze Scott'em napięta atmosfera znikła. Przyjaźnimy się i nie chcemy nic zmieniać. Nicole okazała się być wspaniałą i wyrozumiałą kobietą. Dogaduję się z nią wspaniale, podobnie jak tata. Chyba nawet jest moją przyjaciółką. Chłopcy z zespołu są na serio w porządku. Od lipca zaczynam treningi. Trochę się boję, ale to nic złego. Podobno. Ale coś sobie postanowiłam. Muszę odnaleźć Rose. To nie jest w jej stylu tak po prostu zniknąć. Porozmawiam o tym jeszcze ze Scott'em ale to później.
- No jasne, nie ma sprawy. Poczekam. - odpowiedział Jake z uśmiechem. Na prawdę, polubiłam tego chłopaka. Jest spokojny, bardzo miły i tak się o mnie troszczy. Przez 3 tygodnie codziennie mnie odwiedzał. Chyba zyskałam przyjaciela... Udałam się do łazienki. Założyłam < zestaw na dole ;) > , rozczesałam włosy i machnęłam tuszem po rzęsach. Cieszyłam się, że w końcu wrócę do domu.
- Dobra, możemy jechać. - powiedziałam z lekkim uśmiechem do Jake'a wychodząc z łazienki i biorąc torbę. Poszliśmy jeszcze do pokoju wspólnego, pożegnać się z chłopakami.
- Noo Mała, kiedy się widzimy ? - zapytał Troj.
- Niedługo. - odpowiedziałam. Ze wszystkimi się przytuliłam i wyszliśmy do parkingu.
- Który ? - zapytał z wielkim bananem Jake pokazując samochody.
- Ten. - wskazałam na ciemno zielone Subaru.
- Nie ma sprawy. - i pojechaliśmy do mojego domu, w którym czekał na nas tata z pysznym obiadem.
- Dobra, możemy jechać. - powiedziałam z lekkim uśmiechem do Jake'a wychodząc z łazienki i biorąc torbę. Poszliśmy jeszcze do pokoju wspólnego, pożegnać się z chłopakami.
- Noo Mała, kiedy się widzimy ? - zapytał Troj.
- Niedługo. - odpowiedziałam. Ze wszystkimi się przytuliłam i wyszliśmy do parkingu.
- Który ? - zapytał z wielkim bananem Jake pokazując samochody.
- Ten. - wskazałam na ciemno zielone Subaru.
- Nie ma sprawy. - i pojechaliśmy do mojego domu, w którym czekał na nas tata z pysznym obiadem.

zajebisttwe! ;DD
OdpowiedzUsuńtylko zastanawiam się skąd ona wzięła się w tej agencji w łazience a później w wspólnym pokoju ? kiedy ona wyszła ze szpitala ? xd
g. xd
Cyt. "Szpital mieścił się na dolnym piętrze agencji. " Do łazienki poszła z sali szpitalnej a potem przeszli do pokoju wspólnego ;)
Usuń