czwartek, 8 marca 2012

Rozdział 16

- Cco.. Co Ty tutaj robisz ?! - spytałam zdziwiona.
- Pracuję. Załóż te buty i  jedziemy ? - zapytał szybko. Stałam wryta, nie mogąc się ruszyć. Jak mój najlepszy przyjaciel mógł to przede mną ukrywać ? Nie mogłam sobie tego uświadomić. W końcu się ocknęłam i założyłam te buty. Wyszliśmy z gabinetu Nicole, chyba mogę ją tak nazywać no nie ? Teraz nie szliśmy już długimi czarnymi korytarzami, tylko pojechaliśmy windą. Wysiedliśmy w oświetlonym parkingu. Stały same najnowsze pojazdy.
- Wow.. - powiedziałam cicho.
- Którym jedziemy?
- Ten. - pokazałam palcem na czerwone Audi.
- Wsiadaj.
Jechaliśmy w ciszy. Nie wiedziałam co powiedzieć. Z jednej strony chciałam na niego krzyczeć, a z drugiej nie odzywać się nic. W końcu musiałam zacząć.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Taka praca.
- Ile już tam pracujesz ?
- Trzy lata.
- Co ?! W wieku 13 lat zostałeś tajnym agentem ? O czym Ty mówisz ?
- Lucy.. Jakby Ci to powiedzieć.. Ja nie mam 16 lat.
Zamurowało mnie kompletnie. Mój najlepszy przyjaciel, okłamywał mnie 3 lata? Nie odpowiedziałam. Zjechał na pobocze.
- Posłuchaj. Pamiętasz jak się poznaliśmy ? Niby przyjechałem do twojego miasta, a twoja mama przyprowadziła mnie do Ciebie a byśmy się zapoznali. To było zaplanowane. Na początku nie chciałem w ogóle mieszać się w sprawy ojca. To On mi kazał. Również jest agentem i przyjaźnił się w twoją matką. Nie chciałem, dotąd aż Cię poznałem. Musiałem Cię chronić, choć miałaś 13 lat. Przyszłaś do gimnazjum, wyglądałem w podobnym wieku, ponieważ dostałem pewne lekarstwa. Nadal muszę je brać. To wszystko dla Ciebie, Lucy. Jesteś dla mnie jak siostra. Kocham Cię jak siostrę, i Cię tak traktuję. Przepraszam, ale nie mogłem Ci tego powiedzieć. - powiedział spokojnie. A w jego głosie można było dosłyszeć smutek.
W oczach stanęły mi łzy.
- Ja.. Ja nie wiedziałam. Scott ... Przepraszam. - odrzekłam i rzuciłam mu się na szyję. Przytulił mnie w ten swój ciepły, i pełen miłości uścisk. Łzy lały się strumieniem na jego bluzę. Nic nie mówił, tylko przytulał. Tego najbardziej mi brakowało.
- Sorki, za tą rozklejkę. Jedźmy. - powiedziałam powoli się ogarniając. Ruszyliśmy. Po kilku minutach byliśmy pod moim domem.
- Cholera, co ja powiem tacie.. ?
- Coś wymyślisz. Wpadnę w pół do 7 okej ?
- Dobrze. To na razie. - rzuciłam i wyszłam z samochodu. Poprawiłam włosy i otworzyłam bramę kluczami z torebki.
- Gdzie byłaś ? - zapytał w miarę spokojnie ojciec, gdy weszłam do kuchni po wodę.
- Cześć Tato. W klubie spotkałam starą kumpele. Pogadaliśmy w klubie, i że było w nim nudno, to poszliśmy do niej do domu. Fajnie nam się gadało i zostałam u niej na noc. Przed 1 byliśmy u niej. - wymyśliłam szybko.
- A no to dobrze. Mogłaś zadzwonić czy coś ...
- Spałeś, nie chciałam Cię budzić.
- Dobrze już dobrze. Zjesz coś ? Na pewno zjesz. Lucy, Ty ostatnio za mało jesz. Schudłaś.
- E tam.. Nie jestem głodna.
- Jesz, bez dyskusji. Masz śliczną figurę, nie musisz dbać o linie. Idź się przebierz i wykąp. Daję Ci pół godzinki na ogarnięcie się. Coś szybko zrobię.
- Dzięki, tatku. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Weszłam na górę, rzuciłam na łóżko torebkę oraz zdjęłam buty i kurtkę. Poszłam do garderoby, wzięłam czarne rurki i zieloną koszulkę z jakimś napisem. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel. Wypachniłam łazienkę w różne pachnidełka. " Tego mi było trzeba.. " - powiedziałam do siebie zanurzając się w parującej wodzie.
Po chwili relaksu, wyszłam z wanny i wysuszyłam włosy. Włożyłam ubrania i pomalowałam lekko rzęsy tuszem. Wzięłam telefon do ręki. Połączeń było wiele... Od Max'a, Ben'a, Belli i Jacob'a. Postanowiłam z nimi porozmawiać. Muszę sobie z nimi wszystko wyjaśnić. 'Dzisiaj to zrobię.' - pomyślałam. Zeszłam do dół, na stole było przygotowane jedzenie.
- Mmm.. Jakie pyszności.- rzekłam.
- Siadaj i jedz. Marnie wyglądasz. Musimy porozmawiać w sprawie domu...
" No tak w końcu musi zacząć. Przecież nie mogę wyjechać z miasta... "
- Tak właśnie. Nie wiem czy  to był dobry  pomysł tato.. Tutaj mam szkołę, zaplanowałam sobie pewne liceum. Jak wyjedziemy z miasta, wszystkie plany szlag trafi.. - przerwałam mu.
- Ej, uważaj na słownictwo. Tak, rozumiem. Ale ja się już zgodziłem, nie ma odwrotu. Przykro mi Lucy. Muszę coś jeszcze Ci powiedzieć.
- Tak ?
- Kupiłem dom.
- Naprawdę ? To chyba dobrze.. Ale tego nie sprzedamy, prawda?
- W prawdzie nie jest on nam potrzebny lecz jeśli chcesz.. To dobrze. Nie sprzedamy tego domu. A teraz jedz. W następny  weekend jedziemy obejrzeć nowy dom.
- Dobrze. - powiedziałam i zabrałam się do jedzenia. Nie miałam w ogóle apetytu ale nie chciałam robić tacie przykrości, przecież tak się starał. Po wspólnym posiłku postanowiłam się chwilkę zdrzemnąć. Sen był okropny.


_______________________________________
to znów ja ;)
zaczęłam wątek agencji,  z tego powodu 
iż stwierdziłam, że na blogu zrobiło się nudno.
inspiracja przez pewną książkę, też zrobiła swoje heh :D 
prawie na każdym blogu, jest tak samo.
a chciałabym aby na moim tak nie było ;)
nie obmyślam, co będę pisała w kolejnych rozdziałach.
siadam i piszę. po prostu.
mam nadzieję, że dalsze losy Lucy i  jej przyjaciół będą was ciekawiły.
dziękuje za opinię  ;* 
oraz

NAJLEPSZEGO KOBITKI ♥
Nasze  Święto :D :D

2 komentarze:

  1. Dalej nie jestem przekonana do tej agencji ale w sumie notka jest ciekawa ;)
    Czekam na następną ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam.. i zastanawiam się co będzie dalej. ;p
    zszokowałaś mnie że tak szybko dodałaś kolejny rozdział.
    pozdrawiam NAJLEPSZEGO ! <33

    OdpowiedzUsuń