- O śpiąca królewna w końcu się zbudziła. - powiedział z czarującym uśmiechem.
- Gdzie jestem ? - spytałam w miarę spokojnie, ale czułam że zaraz wybuchnę.
- Jesteś bezpieczna. Kawy, herbaty ?
- Wooody... - odpowiedziałam. Wyszedł i po chwili wrócił już ze szklanką i butelka mineralnej. Wypiłam duszkiem całą zawartość.
- Muszę do toalety. - powiedziałam. Jake pokazał mi drogę. Gdy wróciłam, On leżał na jeszcze nie pościelonym łóżku.
- Wstawaj i opowiadaj mi co się dzieje. - zaczęłam.
- Więc.. Ja Ci tego nie powinienem mówić. Chodź. - złapał mnie za rękę.
- Gdziee.. ? - zapytałam.
- Zaufaj. - powiedział to z tym swoim pięknym uśmiechem aż nogi mi się ugięły. Szliśmy czarnymi korytarzami i czarnymi schodami. Czemu to wszystko było czarne ? Chciałam zapytać o to Jake'a ale stwierdziłam, że nie jest to najlepszy pomysł. Znaleźliśmy się w białym pomieszczeniu. Wszystko, oprócz ścian, było czarne.
- Zaczekaj tu. - odezwał się Jake i wyszedł. Usiadłam na krześle. Czekałam 15 minut. Nikt się nie pojawiał, a ja chciałam w końcu wrócić do domu. Wstałam i skierowałam się ku drzwiom. W tym samym momencie ujawniła się postać.
- Bardzo przepraszam, miałam spotkanie. Proszę, usiądź. - powiedziała elegancka kobieta. Była piękna. Lekko pofalowane, długie blond włosy opadały na jej szczupłe ramiona. Szara sukienka podkreślała jej piękne kształty, a buty na wysokim obcasie wydłużały opalone nogi. " Za nią to faceci latają. " - pomyślałam.
- Kim pani jest ? - zapytałam.
- Nazywam się Nicole Mallet. Witaj Lucy. - odpowiedziała ciepło kobieta.
- Więc gdzie ja jestem ? Skąd pani mnie zna ? O co w tym chodzi ? - szybko zadawałam pytania.
- Spokojnie. Wszystko po kolei. Wiesz jak się już nazywam, prawda? Więc. Znajdujesz się w agencji terrorystycznej. Można powiedzieć, że zwalczamy zło. Nasza agencja nazywa się A.T.M czyli Agency Terrorims Mallet. Po śmierci mojego ojca, ja zostałam szefem. Pracuję tu już 4 lata. Dalej, znamy Cię od urodzenia, Lucy.
- Ale jak to ? - spytałam zdziwiona. Skąd jakaś obca baba może mnie znać?
- Twoja matka... Alice, była agentką.
- Moja mama ?!
- Tak. Spokojnie. Napijesz się czegoś?
- Nie. Jak moja mama mogła być agentką ? Miała własną firmę.. Tata o tym wie ?
- Twój ojciec o niczym nie ma pojęcia. To musi zostać między nami. Twoja matka dużo ryzykowała wychodząc za niego za mąż.
- Od kiedy była agentką ?
- Od 21 roku życia.
- Po co tu jestem ?
- Zostaniesz agentką.
- Hahahah... Chyba pani sobie żartuje. Po pierwsze mam 16 lat, po drugie nie mam czasu na takie coś i po trzecie za miesiąc się wyprowadzam z miasta.
- To wykluczone.
- Rozśmiesza mnie pani. Nie ma pani prawa rządzić moim życiem ! - krzyknęłam wstając z krzesła.
- Uspokój się. Mam.
- Ciekawe jakie ?
- Jak jeszcze pracowała tutaj twoja matka, podpisała pewien dokument. Proszę.
....." Ja, Alice Anders, niżej podpisuję, iż w razie mojej śmierci, opiekę nad moją córką Lucy Anders, ur. 14.08.1996r. przejmie w połowie Nicole Mallet, A.T.M. Proszę o zweryfikowanie mojej córki do agencji, wtedy, kiedy będzie na to gotowa. .... "
Szczęka mi opadła. " Jakiś obcy człowiek ma mnie wychowywać ? No chyba ich pogięło " - pomyślałam.
- Nie wierzę... Pani ..
- Nie mów mi pani, mówi mi po prostu Nicole. Rozumiem, to może być dla Ciebie szok. Ale musieliśmy to zrobić. Twoja matka, nie pozostawiła nam innego wyboru. To nasz obowiązek, raczej mój. - odrzekła Nicole.
- Dobrze, więc Nicole. Co ja tu będę robiła ? W ogóle nie mam siły ...
- W tej pracy nie trzeba mieć tylko siły. Trzeba również myśleć.
- Nie jestem na to przygotowana..
- Jesteś. Tylko o tym nie wiesz.
- Muszę wracać do domu.. Tata się martwi .. Która jest godzina ?
- 8:45. Nie możesz z nim o tym rozmawiać, rozumiesz ?
- O boże. Tak, rozumiem. Kim byli Ci faceci w klubie ?
- Musisz wracać do domu. Kolega Cię odwiezie. Wieczorem musimy się spotkać. Ohh.. Nie. My się nie spotkamy. Mam ważne spotkanie. Będziesz miała gościa, może tak być ? On Ci wszystko wyjaśni.
- Dobrze, ale na prawdę muszę już wracać. - odrzekłam kierując się do drzwi.
- Poczekaj, weź to i poczekaj tu na niego. - powiedziała podając mi broszurę.
' Agent 06, do gabinetu numer 547. Natychmiast. A no i czarne szpilki z mojej garderoby, numer 34.' - powiedziała do telefonu. ' Po co jej szpilki ? ' - popatrzyłam na nią pytająco.
- No z jednym obcasem nie pokażesz się w domu. Skocz do łazienki w twoim pokoju. Popraw makijaż, kosmetyki masz w szafce. - rzekła wychodząc z gabinetu. Po 5 minutach pojawił się mężczyzna. Zapach tych perfum, rozpoznałabym nawet w wielkim pomieszczeniu z tysiącem mężczyzn. W końcu, sama je wybierałam.
- To dla Ciebie.
- Kim pani jest ? - zapytałam.
- Nazywam się Nicole Mallet. Witaj Lucy. - odpowiedziała ciepło kobieta.
- Więc gdzie ja jestem ? Skąd pani mnie zna ? O co w tym chodzi ? - szybko zadawałam pytania.
- Spokojnie. Wszystko po kolei. Wiesz jak się już nazywam, prawda? Więc. Znajdujesz się w agencji terrorystycznej. Można powiedzieć, że zwalczamy zło. Nasza agencja nazywa się A.T.M czyli Agency Terrorims Mallet. Po śmierci mojego ojca, ja zostałam szefem. Pracuję tu już 4 lata. Dalej, znamy Cię od urodzenia, Lucy.
- Ale jak to ? - spytałam zdziwiona. Skąd jakaś obca baba może mnie znać?
- Twoja matka... Alice, była agentką.
- Moja mama ?!
- Tak. Spokojnie. Napijesz się czegoś?
- Nie. Jak moja mama mogła być agentką ? Miała własną firmę.. Tata o tym wie ?
- Twój ojciec o niczym nie ma pojęcia. To musi zostać między nami. Twoja matka dużo ryzykowała wychodząc za niego za mąż.
- Od kiedy była agentką ?
- Od 21 roku życia.
- Po co tu jestem ?
- Zostaniesz agentką.
- Hahahah... Chyba pani sobie żartuje. Po pierwsze mam 16 lat, po drugie nie mam czasu na takie coś i po trzecie za miesiąc się wyprowadzam z miasta.
- To wykluczone.
- Rozśmiesza mnie pani. Nie ma pani prawa rządzić moim życiem ! - krzyknęłam wstając z krzesła.
- Uspokój się. Mam.
- Ciekawe jakie ?
- Jak jeszcze pracowała tutaj twoja matka, podpisała pewien dokument. Proszę.
....." Ja, Alice Anders, niżej podpisuję, iż w razie mojej śmierci, opiekę nad moją córką Lucy Anders, ur. 14.08.1996r. przejmie w połowie Nicole Mallet, A.T.M. Proszę o zweryfikowanie mojej córki do agencji, wtedy, kiedy będzie na to gotowa. .... "
Szczęka mi opadła. " Jakiś obcy człowiek ma mnie wychowywać ? No chyba ich pogięło " - pomyślałam.
- Nie wierzę... Pani ..
- Nie mów mi pani, mówi mi po prostu Nicole. Rozumiem, to może być dla Ciebie szok. Ale musieliśmy to zrobić. Twoja matka, nie pozostawiła nam innego wyboru. To nasz obowiązek, raczej mój. - odrzekła Nicole.
- Dobrze, więc Nicole. Co ja tu będę robiła ? W ogóle nie mam siły ...
- W tej pracy nie trzeba mieć tylko siły. Trzeba również myśleć.
- Nie jestem na to przygotowana..
- Jesteś. Tylko o tym nie wiesz.
- Muszę wracać do domu.. Tata się martwi .. Która jest godzina ?
- 8:45. Nie możesz z nim o tym rozmawiać, rozumiesz ?
- O boże. Tak, rozumiem. Kim byli Ci faceci w klubie ?
- Musisz wracać do domu. Kolega Cię odwiezie. Wieczorem musimy się spotkać. Ohh.. Nie. My się nie spotkamy. Mam ważne spotkanie. Będziesz miała gościa, może tak być ? On Ci wszystko wyjaśni.
- Dobrze, ale na prawdę muszę już wracać. - odrzekłam kierując się do drzwi.
- Poczekaj, weź to i poczekaj tu na niego. - powiedziała podając mi broszurę.
' Agent 06, do gabinetu numer 547. Natychmiast. A no i czarne szpilki z mojej garderoby, numer 34.' - powiedziała do telefonu. ' Po co jej szpilki ? ' - popatrzyłam na nią pytająco.
- No z jednym obcasem nie pokażesz się w domu. Skocz do łazienki w twoim pokoju. Popraw makijaż, kosmetyki masz w szafce. - rzekła wychodząc z gabinetu. Po 5 minutach pojawił się mężczyzna. Zapach tych perfum, rozpoznałabym nawet w wielkim pomieszczeniu z tysiącem mężczyzn. W końcu, sama je wybierałam.
- To dla Ciebie.
__________________________
jeejku .. jak mi wstyd.
kompletnie zaniedbałam tego bloga.
pewnie już nikt tego nie czyta, ale oj tam.
przepraszam, kolejny będzie w 100% szybciej.
buziaaki ;* ;)
Czytam, czytam i jestem ciekawaa co dalej :D
OdpowiedzUsuńNo może odrobinkę zaniedbałaś, ale ja dalej czytam ;)
OdpowiedzUsuńChoć wątek z tą agencją słabo mi się podoba, no ale dobra, zobaczę jak potoczy się dalej. ;*
Pozdrawiam, Majka ;*
Ps. Masz wielki talent do pisania !! ;)
fajowe ! ;D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział . ; >