środa, 4 stycznia 2012

Rozdział 8

Lucy dochodziła do parku z lodami, gdy telefon zaczął jej wibrować. SMS od Bena : "Siemanko  ;dd  Ze Scottem kminimy żeby gdzieś jutro wpaść. Piszesz się na to no nie ? ;)) " - Ahh Ci chłopcy. - pomyślała z uśmiechem i już odpisywała mu aby wpadli do niej o 19. Z Rose i Bellą spotka się o 17 aby wyszykować się na bóstwo. Pomyślała aby zabrać również jej chłopaka.
- Witam ślicznotko. Ślicznie wyglądasz. - powiedział Max, zachodząc z tyłu i obejmując ją w pasie.
- Ejj, ej.. uważaj, bluzkę zaplamię. Proszę. - rzekła do ukochanego, wręczając mu lody.
- Ohh.. dziękuje. Skąd wiedziałaś, że czekoladowe to moje ulubione ? - zapytał czule całując ją w policzek.
- Poznałam po twoich oczach. - powiedziała ze słodkim uśmiechem.
- Chodź, mam dla Ciebie niespodziankę. - odrzekł chłopak i chwycił Lucy za rękę.
Szli i szli, a życie wydawało im się piękne. Mieli kogo kochać. Mieli kogoś, na kim mogli polegać. Mieli siebie.
On, brązowooki brunet jak czekolada, który mógł mieć każdą dziewczynę u swojego boku. Ona, zielonooka brunetka, która mogła zwabić wzorkiem każdego faceta. Wybrała jego a On ją. Gdy przechodzili przez plac zabaw, dziewczyna spostrzegła smutnego chłopczyka huśtającego się na huśtawce. Koło niego biegały dzieci ale się z nimi nie bawił. Miał około 6 lat, mały blondynek. - Ma piękne oczy. Niebieskie jak ocean. - pomyślała Lucy.
- Hej.. Czemu jesteś smutny? Co się stało? Nie chcą się z Tobą bawić? - spytała dziewczyna kucając przy chłopcu. Max zrobił to samo co jego dziewczyna.
- Niee.. Nie o to chodzi... Widzicie tamtą dziefcynkę ? Ona mi powiedziała, że mnie nie kocha. I, że ze mną nie chce być. Przecies ja ją kocham. To niesplawiedliwe że ona mnie nie kocha a ja ją kocham. - powiedział ze złością maluch.
- Nie złość się. Powiedz jak masz na imię. - odrzekł Max.
- Frank.
- A ta dziewczynka ?
- Claudia. Ma baldzo ładne imię.
- Tak, masz rację. Bardzo ładnie się nazywa. Ja nazywam się Max a to jest Lucy. Słuchaj Tom... Nie możesz  nikogo zmusić do miłości. Nie smuć się. Claudia na pewno Cię lubi, nie musi kochać i możesz się nią bawić i przyjaźnić. Może kiedyś Cię pokocha. Ale to musi być na prawdę szczera przyjaźń i może trwać kilka lat aż ta dziewczynka coś do Ciebie poczuję. - wyjaśnił chłopcu Max.
- A ją nadal będę kochał jak księżniczkę, tak jak Ty tą dziefcynkę .. No .. Lucy . ?
- To zależy od Ciebie. Może do Claudii to tylko zauroczenie. Ja kocham Lucy. Jak księżniczkę. - rzekł Max i popatrz Lucy prosto w oczy.
- Mam nadzieję, że moja księsnicka w psysłości będzie lównie piękna jak twoja. Dziękuje wam a teraz idę się bawić. Pogadam z Claudią. - powiedział chłopczyk i przytulił po kolei  Lucy i Maxa. Lucy była wzruszona zachowaniem Toma i Maxa.  Chłopczyk odszedł do dzieci a para przyglądała się jeszcze nowo poznanemu koledze.
- Nie wiedziałam że masz taki dobry kontakt z dziećmi. I nie wiedziałam że jestem twoją księżniczką.- powiedziała Lucy gdy szli za rękę w wyznaczoną przez Maxa stronę.
- Lubię dzieci. I jesteś moją księżniczką. - powiedział i przystanął chłopak. Wtedy pocałował swoją księżniczkę.
- Mmm.. Daleko jeszcze? Nie wiem od czego ale bolą mnie nogi.
- Kochanie jeszcze kawałek.
- No dobrze ale .. Czy książe nie powinien nieść swojej księżniczki ? 
- Ehh.. Co ten książe ma z tą swoją księżniczką. Wskakuj na barana. - rzekł chłopak i wtedy wskoczyła na niego Lucy.
- Chudzino, Ty jedz.- dorzucił.
- E tam. Ale i tak mnie kochasz ?
- Jakże inaczej.
Po 10 minutach drogi, szli przez las i doszli do wspaniałej polany. Pachniało wspaniale i widok był rewelacyjny. Z paproci Max wciągnął koszyk.
- Moja księżniczka musi coś jeść. - powiedział i zaczął  rozkładać koc i wyjmować jedzenie.
- Jesteś wspaniały wiesz ? - powiedziała Lucy i obdarowała chłopaka słodkim pocałunkiem.
- Tak, tak, a teraz wcinaj. - odpowiedział chłopak.
Siedzieli tam bardzo długo. W końcu zaczęło się robić bardzo ciemno więc szybko wszystko sprzątnęli i ruszyli w drogę powrotną do domu.
- Zobaczysz.. Będziesz się wstydził ze mną pokazywać, bo będę gruba. - rzekła Lucy z wyrzutem.
- Ciebie nigdy. A co jutro robimy ? - odrzekł i obdarzył ją pocałunkiem chłopak.
- Kumpel zaproponował bibę. Wbijamy. Ty równie.
- Eee.. Nie wiem czy się wyrwę. Tina.
- Pogadaj z Jacobem. Jakoś się dogadacie. Musisz poznać moich przyjaciół.
- Zobaczę.
- Nie zobaczysz, tylko masz być. Chyba nie chcesz aby ktoś Ci  zgarnął sprzed nosa księżniczkę.
- Pogadam, obiecuję. A teraz Cię odprowadzę do domu bo pewnie się tata martwi. Późno się zrobiło.- powiedział Max. Było już całkiem ciemno i z grubsza po 12. W końcu znaleźli się pod domem Lucy.
- Napiszę Ci SMS o której masz być. Kocham Cię, pa . - odrzekła Lucy i pocałowała bruneta w usta. Wpadła po cichu do domu aby nie obudzić taty, i za chwilę dostała SMS. "Już tęsknie ;**  <3" od Maxa.
Wiedziała, że ją kocha i z uśmiechem wykąpała się i położyła do łóżka. Czując że jutrzejszy dzień będzie nieciekawy.

________________________________________
olśnienia jakiegoś dostałam ;pp
przepraszam że tak późno 
ale naprawdę nie mogłam nic wymyślić.
i szczęśliwego nowego roku ;**
komentujemy ;*

2 komentarze: