piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 20

- Ej, wstajeemy. - poczułam, że ktoś szturcha mnie za ramię.
- Cco, co jest ? -zapytałam zaspana. No to ładnie - usnęłam przy biologi.
- Jest 6:05. Szkoła, halo, wstawaj. Tak długo nie musiałaś siedzieć. Chodź na śniadanie. - powiedział tata wychodząc z mojego pokoju. Wstałam od biurka i spakowałam potrzebne na dzień dzisiejszy książki do plecaka. Musiałam szybko wziąć prysznic. Poszłam do garderoby po świeże ubrania Wyjęłam z szafy zielone rurki, biały top i  fioletowy,zwiewny sweterek. W łazience zrobiłam poranne czynności i związałam włosy w kłosa. Przejechałam jeszcze tuszem po rzęsach i zbiegłam na dół.
- Córuś, ładnie wyglądasz. Siadaj. - powiedział tata na mój widok.
- Płatki są?
- Tylko czekoladowe.
- No ok. Podrzuć mleko.
- Rusz dupsko i weź sobie sama.
- Jakiś Ty miły.
- No przepraszam, ale mam strasznie dużo zajęć związanych z przeprowadzką. A właśnie. Sobotę sobie już zaklep, bo jedziemy zobaczyć dom.
- Mhm.. Będziesz wieczorem w domu no nie ? - spytałam lejąc mleko do talerza.
- Jasne. Nie chce mi się robić obiadu, zamówimy pizzę, ok ? Za to będzie pyszna kolacja.
- No dobrze, nie ma sprawy. Tylko będziemy mieli gościa.
- Scott ?
- Niee. Zobaczysz wieczorem. Będę o 19, razem z gościem. Pa tatku. - odrzekłam cmokając ojca w policzek i wybiegając z kuchni. Udałam się na górę po torbę i kurtkę. W holu zakładałam najkacze gdy tata krzyknął:
- Może Cię podwiozę ?! Za chwilę masz autobus, nie zdążysz.
" O cholera,  bez kitu nie zdążę " - pomyślałam.
- Bierz kluczyki i chodź ! Tylko ruszaj się, pierwszą mam lekcje z nieznośną babką od matmy. - odpowiedziałam. Po chwili siedziałam w samochodzie. Po 5 minutach byłam pod szkołą. Spokojnie mogłam zdążyć na lekcje. Na korytarzu spotkałam Belle i Ben'a. Spoglądali na mnie smutno.
- Bella, możemy pogadać ? - zapytałam cicho.
- O czym ? - spytała sucho odchodząc na bok.
- Chciałam.. Cię przeprosić. Ty nic nie zrobiłaś, a ja odsunęłam się od Ciebie. Musiałam sobie poukładać kilka spraw, już jest prawie ok. Jeszcze raz przepraszam. Tylko tyle..  - powiedziałam i chciałam odejść.
- Tylko tyle ? - spytała zdziwiona. Skinęłam głową.
- Wiesz co, tego się po Tobie nie spodziewałam. Nawet mnie nie przytuliłaś. - powiedziała i zrobiła minę smutnego psiaczka. Już wiedziałam, że jest prawdziwą przyjaciółką. Rzuciłam się jej na szyję.
- No, teraz lepiej. - odrzekła i podeszłyśmy do Ben'a.
- Heej.. - odezwałam się pierwsza.
- No cześć. - odpowiedział.
- Słuchaj, chciałam Cię przeprosić za ..
- Nie, przestań mnie przepraszać, tylko chodź tu mnie przytul, mała. - przerwał mi a ja przytuliłam go mocno przytuliłam.
- Siemanko wszystkim. A co to moja dziewczyna robi w objęciach innego faceta ? - zapytał Max podchodząc do nas.
- Widocznie woli mnie niż Ciebie. - odrzekł Ben z szyderczym uśmiechem. Nie zabrzmiało to miło, ani zabawnie. Stwierdziłam, że Ben nie lubi Max'a.
- Ej ej, nie prawda. - powiedziałam i przytuliłam się do Max'a.
- Okazywanie uczuć jest dozwolone poza terenem naszej placówki. - przerwała nam wredne babsko od matematyki. Zignorowaliśmy ją i poszliśmy pod salę lekcyjną gdzie lekcje miałam ja, Bella i Ben. Max miał WOS'A.
- Kochanie, jedziemy później po Tinę ? - zapytałam go gdy odchodził.
-  Pewnie. - odpowiedział dając mi szybkiego buziaka biegnąc po schodach na górę, bo właśnie zadzwonił nieznośny dzwonek.


3 komentarze:

  1. bardzo mnie zaintrygowało twoje opowiadanie :) licze na wiecej i zycze weny :)
    zapraszam do komentowania u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne naprawdę. Na pewno będę czytała dalej. Czekam na kolejny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuudownee !
    Mam nadzieję że wkrótce Rose wróci i Lucy dowie się czemu jej przyjaciele byli pobici. ;*
    Czekam na następne. < 3
    See You Nara.;3

    OdpowiedzUsuń